Głosy wsparcia

Jacek Kleyff

Całą swoją reputacją obstawiam, że Mateusz Kijowski nie jest złodziejem. Wierzę mu, że ani złotówki nie wziął z tych zakwestionowanych faktur do domu, oprócz jawnej pensji wynoszącej 2,5 tys. zł brutto za pracę bez przerwy, całymi miesiącami aż do dziś – pisze poeta i kompozytor. […]

http://www.rp.pl/Publicystyka/301269872-Kleyff-Dajmy-szanse-Mateuszowi.html

 

Bogusław Stanisławski

[…] Atoli jeden z aktorów zasługuje jednak na poświęcenie mu kilku słów więcej, niż innym, bowiem na niego skierowane są najsilniejsze reflektory. Jest nim, oczywiście, Pan Mateusz, z którym nigdy osobiście się nie zetknąłem. Jestem mu wdzięczny za to, że był pierwszym, który pochwycił wykrzesaną przez Ciebie iskrę, rozniecił żar, a później konsekwentnie w ten żar dmuchał. Nigdy nie był z mojej bajki liderem potężnego, spontanicznego ruchu: Obserwowałem, jak ten „leadership” kreowany był przez media (przede wszystkim na ich własny użytek). Zdawałem sobie sprawę, że do roli, w jaką go nieoczekiwanie wrzucono, ten „dobry człowiek” – jak go paternalistycznie nazwałeś – w żadnej mierze nie był przygotowany: czyżbyś Ty tego nie widział? Zdawał najtrudniejszy w swoim życiu egzamin, który w odbiorze publicznym wypadał różnie. Czy ktoś mu w tym pomagał, czy ktoś go wspierał? Trzymałem za niego kciuki, bo widziałem, jak jego pozycja przekłada się na wizerunek całej obywatelskiej opozycji. Popełniał błędy, okazuje się – większe, niż się „na bieżąco” wydawało: gdzie byli wówczas pozostali członkowie władz współodpowiedzialni za Stowarzyszenie KOD? Podobno był uparty: czy to zwalniało najbliższe mu grono od współodpowiedzialności? Wygląda na to, że ten człowiek, przy podejmowaniu ważnych decyzji, był dramatycznie sam. Zyskał grono mało krytycznych zwolenników wśród nas, szaraków, zupełnie nieświadomych „zarządowych problemów”, co mogło jeszcze bardziej utwierdzać go w poczuciu misji. Czy znaleźli się wśród nich autentyczni przyjaciele, którzy mogliby mu służyć dobrą, czasem trudną radą, uparcie tłumaczyć, że wychodzący na ulice, głęboko świadomi obywatele, nie potrzebują „misjonarzy”, a rzetelnych, sprawnych organizatorów, mających wizję programu na „długi marsz”. I co, i teraz ten osamotniony człowiek – jakimikolwiek błędami byłby nie obciążony – idzie na odstrzał w roli ofiarnego kozła, „nie budzi zaufania” ludzi współwinnych złu, którzy w dodatku publicznie go nie oszczędzają? Czy nie widzisz w tym, Krzysiu, symptomów linczu? […]

 

Andrzej S. Bratkowski

[…] Jedyne wyjaśnienie ich decyzji jest dość przerażające. Pokazuje, że polscy przeciwnicy demokracji bardzo szybko uczą się od Putina metod destrukcji porządku demokratycznego. To był celowy atak dokonany w interesie PiS przeciwko KOD i broniącym demokrację partii opozycyjnym. Nie wiem, czy ludzie, którzy w tym uczestniczyli są agentami Putina, Kaczyńskiego, czy tylko cynicznymi graczami politycznymi, którzy chcą zniszczyć obecną opozycję, by móc przekształcić KOD w partię, która zajmie jej miejsce. W każdym razie działali dokładnie odwrotnie, niż cele KOD określone w statucie tej organizacji. Nie wiem, kto dokładnie uczestniczył w tym akcie zdrady. […]

 

Adam Michnik

Co z Mateuszem Kijowskim, liderem KOD i „aferą fakturową”?

[…] – Co Kijowski zrobi, to jest jego sprawa. Ja wiem, co zrobił. A zrobił rzecz fantastyczną: zdołał powołać do życia wielotysięczny ruch w całej Polsce. Jego zasługi dla polskiej demokracji są kolosalne. Natomiast technika PiS polega na tym, żebyśmy głównie dyskutowali o tym, czy on ma teraz ustąpić, czy się zawiesić. Na miły Bóg! Czy to jest takie ważne? Czy nie jest ważniejsze to, co zrobi Kaczyński? Od tego możemy wszyscy wisieć. Kijowski nikogo nie powiesi. Norman Davies powiedział mi kiedyś, że koncepcja Kaczyńskiego to jest koncepcja demokracji kanibali. To znaczy: są wybory, a po nich partia, która wygrywa, zjada tę, która przegrywa. Ja się z tym zgadzam. […]

http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/1,48725,21262059,adam-michnik-w-czestochowie-to-nieprawda-ze-mamy-wszystko.html

 

Profesor Andrzej Blikle

[…] O sprawie dowiedziałem się z mediów. Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, jednak nie dlatego, iżbym uznał, że Mateusz Kijowski zawiódł moje zaufanie, ale z powodu formy, w jakiej nieujawniające się chyba do tej pory osoby postanowiły całej sprawie nadać bieg publiczny. […]

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1689920,1,profesor-andrzej-blikle-dzialacz-kod-zaczynam-bac-sie-o-kod.read

 

Jacek Kleyff

[…] Mateusz jest uczciwym facetem i niczego nikomu nie ukradł, ale (znając proporcje mocium panie) sytuacja jest bardzo podobna do uwalania Lecha Wałęsy za parę bardzo istotnych, acz nieważnych dla dużej sprawy – błędów młodości. […]

http://wyborcza.pl/7,75968,21224148,sadza-kijowskiego-ludzie-ktorzy-wiecej-milionow-swiadomie-przekrecili.html

 

Prezydent Lech Wałęsa

Atak na Pana Kijowskiego jest niemądry i nieuczciwy bez znajomości spraw i rzeczy.
Nie da się zaczynać podobnej działalności w podobnej sytuacji od intercyzy.
Na początku każdy oddany działacz stawia wszystko w tym cały swój prywatny majątek.
Uporządkowanie i rozdział następuje później. Nie znam nikogo w Polsce i na świecie
Kto by inaczej zaczynał i postępował. LW

https://www.facebook.com/lechwalesa/posts/1278906442155498

 

Piotr Piętak

Kochani rodacy, przecież doskonale o tym wiecie.Kijowski zarobił na działalności KOD 90 tysięcy złotych. Moje pytanie brzmi: czemu tak mało, przecież ten człowiek harował jak wół, bez niego KOD by się rozpadł w dwa tygodnie – musiał być jakoś wynagradzany, być może sposób tego wynagradzania był naganny, ale o tym powinni się wypowiedzieć jego koleżanki i koledzy a nie politycy PiS i PO, którzy codziennie załatwiają posady swoim krewnym i znajomym, którzy codziennie korumpują ten kraj , dla których polityka sprowadza się do obsadzenia spółek skarbu państwa – czy mam przypominać ile prezesi tych spółek zarabiają – wiernymi członkami PiS?

Sprawa M. Kijowskiego – szczyt hipokryzji