Co się stało? Dlaczego? I co z tego wynika? (26 stycznia 2017)

Jak się zaczęło…

KOD powstał 19 listopada 2015  jako grupa na Facebooku. To była lawina. Przez pierwsze dni nie spałem, nie jadłem, na okrągło rozmawiałem z ludźmi, pisałem, dyskutowałem, prowadziłem grupę. KOD rósł na moich oczach. Miałem świadomość, że zaczyna się coś poważnego. 12 grudnia 2015, po pierwszym dużym marszu, stało się jasne, że muszę zorganizować nasz ruch.

Od początku zacząłem budować jego infrastrukturę informatyczną – pocztę, stronę internetową, rozwijałem obecność KOD-u w mediach społecznościowych. Była to mrówcza praca, którą wykonywałem obok setek spotkań, telefonów, wyjazdów. Każdego dnia przez wiele godzin. Niektórych rzeczy nie umiałem i musiałem się ich szybko nauczyć. Inne nie od razu wychodziły tak, jakbym sobie tego życzył. Poprawiałem, ulepszałem, sprawdzałem. Oczywiście od początku dołączali wolontariusze. Ludzie doświadczeni i zaangażowani. Dzięki temu w ogóle przeżyłem ja i KOD. Ale ktoś musiał panować nad całością i koordynować, ktoś w pełni zaufany. Miałem przekonanie, że na początek najbezpieczniej będzie, jeżeli przez pewien czas ja będę gwarantem spójności, poprawności i bezpieczeństwa. Ale oczywiście, kiedy to było możliwe, oddawałem poszczególne odcinki pod opiekę wolontariuszom.

Komitet Społeczny

KOD rósł w siłę. Jakiś czas przed pierwszy marszem (na przełomie listopada i grudnia 2015) powstał Komitet Społeczny, który prowadził zbiórkę na finansowanie naszej działalności, pojawiły się wpłaty od osób wspierających. W styczniu 2016 r. zarząd wydał oświadczenie, w którym stwierdza między innymi: „Ze środków uzyskanych tą drogą Komitet Społeczny finansuje przedsięwzięcia w poszczególnych regionach oraz działania centralne KOD, po akceptacji Zarządu Głównego KOD. Podwójne zabezpieczenie w postaci odpowiedzialności członków Komitetu i konieczności uzyskania akceptacji Zarządu KOD gwarantuje prawidłowe wydatkowanie środków” (https://www.facebook.com/notes/komitet-obrony-demokracji/publikujemy-informację-komitetu-społecznego-komitet-obrony-demokracji-na-temat-f/1684954875075933).

W marcu na posiedzeniu zarządu omawiano między innymi kwestię zapewnienia finansowania mojej działalności. Byłem w bardzo ciężkiej sytuacji – kilkanaście godzin dziennie, a czasem i dwadzieścia, poświęcałem na pracę w KOD-zie. Na różnych polach i w różnych funkcjach. Można powiedzieć, że na kilku etatach. Oczywistym było, że trudno by mi było szukać nowych klientów i że odbyłoby się to ze szkodą dla KOD-u. Komitet Społeczny w obowiązującym w Polsce systemie prawnym nie może wypłacać wynagrodzeń w żadnej formie. W Stowarzyszeniu KOD nie było pieniędzy, bo miało ono do maja 2016 roku 21 członków. Postanowiono, że będę wystawiał Komitetowi Społecznemu faktury za usługi, które i tak wykonywałem od listopada 2015 r. W sumie wystawiłem 6 faktur na Komitet Społeczny w okresie od marca do sierpnia. Ustalony został limit górny w wysokości 10 tys. zł plus podatek dochodowy i VAT, co łącznie dało kwotę nieco ponad 15 tys. brutto. Niezależnie, jak wiele prac zostałoby przeze mnie lub moich pracowników czy podwykonawców wykonanych, firma MKM-Studio nie mogła wystawić faktury na kwotę wyższą. Na fakturze wpisywane były najpoważniejsze lub cykliczne działania z danego okresu.

Należy podkreślić z całą mocą, że nigdy nie byłem członkiem Komitetu Społecznego, a w KOD-zie nie odpowiadałem za sprawy finansowe i nie podejmowałem żadnych decyzji o charakterze finansowym. Decyzje takie był podejmowane przez członków Komitetu Społecznego lub przez Zarząd KOD-u wraz z Komitetem Społecznym. Zawsze w wieloosobowym gronie wobec wielu świadków – doradcy i pełnomocnicy oraz przedstawiciele Komisji Rewizyjnej zawsze brali udział w posiedzeniach Zarządu.

Komitet Społeczny na stronie www publikował informacje o zbiórkach i wydatkowanych środkach, ostatni, jaki widzę, jest tutaj: https://www.ruchkod.pl/komunikat-komitetu-spolecznego-komitet-obrony-demokracji-5-listopada-2016-r/Nigdy nie miałem powodu przypuszczać, że rozliczenia Komitetu Społecznego są nieprawidłowe. Ufaliśmy sobie i nikt nie miał jakichkolwiek podejrzeń, że zebrane środki są wydatkowane nie na to, na co powinny. Według mojej wiedzy były przeznaczane na organizację demonstracji, marszów, PIKODów, drukowanie ulotek, plakatów, przypinek, koszulek, flag, namiotów, koszty biurowe i usługi, które obejmowały również prace informatyczne, wykonywane przeze mnie – wszystko to, co było potrzebne do prowadzenia naszej działalności.

Stowarzyszenie KOD

Za finanse w Stowarzyszeniu KOD odpowiada skarbnik. Za sprawy formalno-prawne sekretarz.  Wiem, że członkowie Stowarzyszenia zadawali pytania o finanse. Na Facebooku znalazłem między innymi taką odpowiedź osób odpowiedzialnych:

Sam, przyznaję, nie brałem udziału w zatwierdzaniu przelewów czy dokumentów księgowych. Nigdy tego nie robiłem. Wiem, że jako członek zarządu ponoszę odpowiedzialność za sprawy finansowe Stowarzyszenia – tak samo, jak każdy inny członek zarządu. Ufałem, że sprawy formalno-prawne są prowadzone prawidłowo. Wielokrotnie słyszałem zapewnienia, że wszystko jest w jak najlepszym porządku od osób, do których kompetencji to należało.

Zawsze byłem przekonany, że osoby odpowiedzialne z zarządu dbają o prawidłowe prowadzenie ewidencji i przechowywanie dokumentacji. Nigdy nie ukrywałem żadnych dokumentów, wszystko było jawne i otwarte. Nie miałem powodu przypuszczać, że są jakieś nieprawidłowości, bo ufałem tym ludziom. To dlatego wybuch „afery fakturowej” 4 stycznia 2017 r. był dla mnie dużym zaskoczeniem, a reakcja na nią części zarządu jeszcze większym.

Nawet teraz nie podejrzewam świadomego i celowego działania w złej wierze ludzi wewnątrz KOD-u. Działaliśmy w stanie dużego napięcia. KOD był gigantycznym startupem. Wszystko działo się szybko, chaotycznie, pod dużym napięciem. Pracy był ogrom nie do opanowania. Trzeba było nadążać za agresywnym psuciem demokratycznych instytucji Państwa Polskiego przez partię rządzącą, która miała do dyspozycji nie tylko subwencje, tysiące ludzi, infrastrukturę i ogromne doświadczenie, ale właśnie przejęła i zawłaszczyła cały aparat administracji państwowej. Dawid wobec Goliata miał wielokrotnie większe szanse, niż my.

Wziąłem na siebie bardzo dużo zadań i ze wszystkich starałem się wywiązywać jak najlepiej. Od powstania KOD-u odbyłem 358 spotkań roboczych, 49 spotkań z politykami polskim, 31 z politykami i dyplomatami zagranicznymi, 148 spotkań z mediami polskimi i 79 spotkań z mediami zagranicznymi oraz wziąłem udział w 62 spotkaniach otwartych i uroczystościach – to wszystko w samej Warszawie, z uwzględnieniem wyłącznie tych, które zostały wpisane do kalendarza, a mam świadomość, że nie wszystkie były wpisane. Do tego dochodzi 76 spotkań w kilkudziesięciu miejscowościach w Polsce we wszystkich Regionach. W oficjalnych podróżach zagranicznych byłem w Strasburgu i Brukseli, w Berlinie, w Paryżu oraz w USA – Nowy Jork, Waszyngton, Harvard/Boston i Chicago. Wszędzie tam brałem udział w dziesiątkach rozmów i spotkań. Mój rok z KOD-em to czas wytężonej pracy, dużego wysiłku, mobilizacji. Nie wszystko wyszło idealnie, ale mam poczucie, że zrobiłem wszystko, co mogłem i starałem się zrobić to jak najlepiej.

Jestem przekonany, że audyt rozwieje wszystkie wątpliwości, jakie się pojawiły i że zostanie przeprowadzony jak najszybciej.

Z czego żyję

Kiedy w połowie grudnia 2016 roku na spotkaniu w Słupsku uczestnik spotkania zapytał mnie, z czego żyję (co z lubością pokazują różne media jako dowód na moje rzekome kłamstwo), odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Spółka MKM-Studio od kilku miesięcy nie wystawiała faktur za usługi dla KS „KOD”. Z końcem listopada 2016 przestałem być pracownikiem tej spółki i przestałem pobierać wynagrodzenie.

Kiedy we wcześniejszych okresach pytano mnie o to, czy pobieram wynagrodzenie z KOD-u za swoją działalność, odpowiadałem również zgodnie z prawdą, że nie. To spółka wystawiała dla KS „KOD” faktury za wykonane usługi. Dzisiaj wiem, że nie wszyscy to do końca odróżniają i że moje odpowiedzi mogły niektórych wprowadzić w błąd, za co szczerze przepraszam. Jednak fakty pozostają faktami i nic ich nie zmieni.

Kandydowanie w wyborach

Mam świadomość popełnionych błędów. Są rzeczy, które dzisiaj zrobiłbym inaczej. Nie da się cofnąć czasu, ale mam głębokie przekonanie, że doświadczenia wyniesione z tego pierwszego, spontanicznego okresu naszej działalności umocnią KOD, sprawią, że będzie jeszcze silniejszy. Patrzę na siebie krytycznie, widzę własne błędy i potknięcia, uczę się na nich i mam odwagę poddać się osądowi członków KOD-u. Wierzę, że wszyscy możemy tworzyć zgrany zespół i dlatego proszę, gorąco apeluję o zachowanie spokoju i nie obrzucanie się nawzajem oskarżeniami. To szkodzi KOD! To dlatego postanowiłem kandydować w wyborach. Zarówno tych w Regionie Mazowsze, już w najbliższą sobotę, jak i w tych ogólnopolskich, zaplanowanych na 4-5 marca 2017.

Nie mam wątpliwości, że KOD przetrwa burzę i po wyborach wypłynie na szerokie wody demokracji wzmocniony i jeszcze bardziej skuteczny.
KODerki i KODerzy pamiętajmy:

KOD ŁĄCZY NIE DZIELI!